a- a a+
Kalendarz wydarzeń
Listopad
Pn
Wt
Śr
Cz
Pt
So
Nd
26
27
28
29
30
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
1
2
3
4
5
6
Brak wydarzeń w tym dniu.
Moje stajenki - spotkanie autorskie z Romanem Czeskim
12 - 12 - 2019

12 grudnia 2019 r. w Sali Miejskiej – dawnej synagodze w Buku odbyło się spotkanie autorskie pt. „Moje stajenki” z naszym bukowskim artystą – Romanem Czeskim.

Spotkanie było podzielone na cztery części tematyczne, podczas których rzeźbiarz przybliżył nam swoją pracę oraz zdradził sekrety swoich inspiracji. Pomiędzy tymi niezwykle ciekawymi i zabawnymi opowieściami czas umilała nam Opalenicka Grupa Wokalna pod kierunkiem Leszka Górki, która zadbała o oprawę muzyczną tego wydarzenia.

Jednym z tematów, który poruszył Roman Czeski były kartki świąteczne, które jak zaznaczył są bardzo trudne do wykonania. Wszędzie są te same napisy – „Wesołych Świąt”. Artysta w poszukiwaniu czegoś wyjątkowego przeczytał wysłane kartki w różnych językach. Trochę czasu zajęło mu ich przetłumaczenie, ale udało się. Jak wspomina - kiedyś w kartkach świątecznych nadawcy chcieli przekazać jak najwięcej informacji. Ludzie pisali wtedy długie wiadomości, np. nowiny o narodzinach dzieci lub umawiali się na spotkania. Skąd zatem hasło „Czas miłości, czas nadziei”? To słowa znajomego, który tak kiedyś go przywitał, ale są idealnym odniesieniem do Świąt Bożego Narodzenia.

Stajenki grające – to kolejny obszerny temat, do którego zaprosił nas artysta. 10 lat temu dostał zlecenie na wykonanie 2 metrowej szopki krakowskiej. Jego syn, który kończył automatykę przyniósł diody i mówi: „Zobacz! Jakbyśmy tu podświetlili, to jak ładnie by to wyglądało”. Termin oddania szopki się zbliżał, a tu się okazało, że można ją jeszcze podświetlić! „Dziury powiercone, diody zamontowane. Co nas to kosztowało!” – wspomina z uśmiechem rzeźbiarz. Projekt się udał i działa do dzisiaj!

W Urzędzie Miasta i Gminy w Buku do dzisiaj też stoi stajenka z bukowskim ratuszem. „Kiedyś ksiądz proboszcz powiedział, że ludzie zamiast być na mszy w kościele to stoją na schodach urzędu i patrzą na stajenkę!” – śmieje się Czeski. Potem zaczęli myśleć o tym, żeby stajenki grały i były ruchome. To przyszło z czasem. „Mój syn Mikołaj powiedział, że jakbyśmy wzięli talerz z mikrofali to może by się to ruszało. Kombinowaliśmy i znów się udało!” - dodaje.

Na niektóre stajenki duży wpływ miały wydarzenia z życia, które artysta starał się na swój sposób pokazać w dziełach: „9 lat temu miałem zawał. Jak leżałem w szpitalu to pomyślałem, że musi być stajenka z moim zawałem. I wtedy znalazłem pastorałkę o nieobecnych przy stole. Od tego czasu ta pastorałka jest we wszystkich moich stajenkach grających”.

Są też stajenki przypisane do konkretnych postaci – „Tu widzicie moją stajenkę. Jest tu Mosina – miasto, w którym mieszkam. A tu jest mój dom. I zawsze maluję większe okno od pomieszczenia, w którym odbywa się wieczerza wigilijna”. Grających stajenek przez te lata zrobił łącznie około 40.

Rzeźby – to temat rzeka, który porwał nas w jednej chwili. „Co ja właściwie robię? 82 cm wysokie, 60 cm grube, a ja kombinuję, żeby zmieścić się w tych wszystkich wymaganiach, które ludzie mają! 36 lat to już trwa. A mnie ostatnio koleżanka pyta - co ja właściwie rzeźbię?”. To pytanie ma też drugie dno. Widzimy rzeźbę i zastanawiamy się co ona przedstawia. Uda nam się poprawnie zinterpretować zamysł twórcy? I tutaj Roman Czeski bawi nas kolejną anegdotką z bukowskiego podwórka: „Kiedyś przyjechałem do Buku, a proboszcz mi mówi, że tu nic nie widać! A ja mówię - jak nic? Tu wszystko widać! On nadal nie rozumie, więc tłumaczę, że to jest stajenka. On tak patrzy… - Rzeczywiście! Józef, Maryja. Wreszcie ktoś mi wytłumaczył co to jest sztuka abstrakcyjna”. Jak podsumowuje autor abstrakcyjnej stajenki – „Picasso pewnie też nie umiał ładnie narysować. A w moich rzeźbach nic nie widać, trzeba je okręcać. Dla mnie te rzeźby są jak pamiętniki. Skończyły mi się pewne emocje i to jest inny sposób wyrażania tego tematu. Zachęcam, żeby wziąć rzeźby do ręki i obejrzeć je ze wszystkich stron”.

Spotkanie autorskie z Romanem Czeskim to była niesamowita podróż do krainy inspiracji, w której nawet talerz od mikrofali ma swoje zastosowanie. Niezwykle urokliwy, zabawny i mający niebywały dystans do swojej sztuki – taki właśnie jest artysta wywodzący się z naszej miejscowości. Jak sam mówi – nie jest przyzwyczajony do gadania, ale jakbyśmy dali mu coś do narysowania to od razu! I właśnie tego niesłabnącego optymizmu i pasji życzymy, dziękując jednocześnie za niezapomniane spotkanie.