a- a a+
Kalendarz wydarzeń
Listopad
Pn
Wt
Śr
Cz
Pt
So
Nd
26
27
28
29
30
31
1
2
3
4
5
6
7
8
9
10
11
12
13
14
15
16
17
18
19
20
21
22
23
24
25
26
27
28
29
30
1
2
3
4
5
6
Brak wydarzeń w tym dniu.
"Psim zaprzęgiem przez życie" - spotkanie autorskie z podróżnikiem
07 - 05 - 2019

W dniu 7 maja 2019 r. w budynku Sali Miejskiej – dawnej synagogi odbyło się spotkanie z podróżnikiem Krzysztofem Nowakowskim oraz Henią – liderem psiego zaprzęgu. To wyjątkowe spotkanie autorskie rozpoczęło cykl spotkań w ramach XVI Ogólnopolskiego Tygodnia Bibliotek.

Krzysztof Nowakowski - sportowiec, maszer (przewodnik psiego zaprzęgu) i człowiek, który realizuje swoje marzenia. Razem z żoną podróżuje przez życie psim zaprzęgiem i organizuje wyprawy w rejony polarne. Autor książki „23 kilometr”.

Henia – lider psiego zaprzęgu

Przejdźmy jednak do głównej gwiazdy spotkania autorskiego. Henia to pies wyjątkowy, który krok w krok szedł za swoim panem. Gdy tylko Henia usłyszała swoje imię to od razu reagowała. W momencie, gdy w budynku Sali Miejskiej, w którym odbyło się spotkanie autorskie, pojawiła się dziewczynka to od razu podeszła do niej się przywitać. Przyznacie, że kulturalne stworzenie? Po spotkaniu, gdy słuchacze udali się po autografy, to całą uwagę skupiała ona, domagając się głaskania i czarując swoim wzrokiem – jedno oko miała błękitne, drugie brązowe.

Henia potrafi pokonać dystans 200 km w ciągu jednego dnia! Odległość 100 km z saniami w ciągu 6 godzin to żaden wyczyn w jej wykonaniu. Te psy świetnie się regenerują po takim wysiłku. Psy w zaprzęgu 6 godzin biegną, kolejne 6 godzin odpoczywają, regenerują się.

Co skrywają sanie?

„Wszystko co jest nam na trasie potrzebne to musi się na tych saniach znaleźć. Przede wszystkim żywność do psów - tłusta karma, mięso zmielone z dużą ilością tłuszczu. U tych psów natychmiast widać jeśli są źle odżywiane. Na saniach znajdziemy również sprzęt biwakowy, namiot, śpiwór, kuchnia człowieka i kuchnia dla psa - jedno to palenisko, a drugie duży garnek” – opowiada Krzysztof Nowakowski.

Henia na wyprawie w ciągu dnia zjada 12 tysięcy kilokalorii, co daje 1,5 kg karmy dziennie! Dla całego zaprzęgu to jest 15 kg karmy na każdy dzień. A warto zwrócić uwagę, że na saniach znajduje się karma na całą wyprawę!

Skąd podróżnicy pozyskują wodę? Topiąc śnieg w garnku! Poruszają się po zamarzniętych rzekach i jeziorach. W tajdze (lasy polarne) jest znacznie więcej śniegu niż na otwartych przestrzeniach jezior. Tam gdzie jest otwarta przestrzeń (tj. jezioro czy rzeka) jest mniej śniegu i łatwiej się po nim przemieszczać, ale dobrać się do tej wody jest strasznie trudno. Poza tym jak uda się po wielu trudach przewiercić otwór o średnicy maksymalnie 15 cm, to wybieranie wody dla psów też do łatwych nie należy. Podróżnicy uznali to za absurdalną pracę i wolą topić śnieg. Wrzucają do garnka śnieg i nie mają nic więcej do zrobienia, a z przeręblem trzeba się solidnie nawalczyć.

Na saniach w czarnym worze znajduje się kostka słomy, która jest izolacją od zimnego śniegu. Na słomie leżą psy, przykrywane są kocami i ubierane w kurtki.

Psie zaprzęgi

„Każdy pies w zaprzęgu ma określoną rolę do wykonania. My musimy mu ją znaleźć. Trzeba wiedzieć co zrobić, żeby psy miały odpowiednią formę” – mówi Nowakowski.

Jak zaznacza psy biegają parami i pokonują dystanse od 300 do 600 km. To psy decydują w jakim tempie biegną, nigdy się ich nie pogania. One najlepiej wiedzą na co je stać i jak rozłożyć siły. Nie zmusza się ich do szybszego biegu, co najwyżej się je hamuje – szczególnie, gdy zobaczą renifera. Wtedy budzą się im instynkty łowieckie, a renifer z reguły stoi w miejscu i nie ucieka. Renifery często przemieszczają się licznymi stadami. Nawet jak przejeżdża się samochodem, to czasem kilka godzin czeka się na przejazd, bo droga jest przez nie zablokowana!

Noc polarna

To czas kiedy słońce w ogóle nie wschodzi. To nie jest tak, że tam jest zupełnie ciemno. Na kole podbiegunowym robiło się widno na 3-4 godziny. Słońce jednak nie pojawiało się wcale. Gdy jest tak ciemno to jest szansa na zobaczenie zorzy polarnej, o ile jest czyste niebo!

„Niesamowity czas! W miasteczku, w którym wtedy mieszkałem było wymarłe. Miałem wrażenie, że ludzie byli w jakimś śnie zimowym. Tylko światła w domach, nikogo na ulicach. Idzie zwariować, całkowity brak słońca. Jak ktoś chce się wyspać na urlopie to polecam te kierunki” – śmieje się podróżnik.

Legendy wśród zaprzęgowych psów

Heni matka to legenda wśród zaprzęgowych psów. To się dziedziczy w genach. Dobrym liderem jest też Henia, która uczyła się od Zuzy.

Zuza to lider absolutny, emerytka, ma 14 lat. Fenomen. W wieku 12 lat biegała jak młode psy. Psy z reguły biegają do 11 roku życia. Siberian husky traci zamiłowanie do biegania z wielu 8 lat, a alaskan husky nie wypalają się nigdy. „12 lat – wtedy zaczyna się starość z prawdziwego zdarzenia. Żaden mój pies nie był czynny w takim wieku. Zuza chciała biegać. Myśleliśmy, że nie da rady z tymi młodymi psami, ale daliśmy jej szansę. Ta 12-letnia Zuza potrafiła narzucić takie tempo w zaprzęgu, że reszta musiała się nasilić, żeby jej dorównać. Wciąż jest aktywna, choć nie biega już w zaprzęgach. Jest już niestety głucha, co jest charakterystyczne dla tej rasy. To jak ona orientowała się w terenie! Mogłem jej szepnąć polecenie i ona je słyszała, a teraz na migi się z nią porozumiewam” – mówi autor książki i wspomina – „Jechałem zaprzęgiem na płaskowyżu, w chmurach. Widziałem tylko ogony dwóch psów, które biegły zaraz przed saniami. Tracimy kompletnie orientację w terenie. Nic nie widzimy. Do tego wiatr, opad śniegu, mamy gogle na oczach - jak dziecko we mgle. Człowiek jedzie jak worek ziemniaków na saniach. A Zuza?! Nagle na płaskowyżu psy skręcają pod kątem prostym. Jedziemy tak przez jakiś czas i zaraz następuje drugi taki skręt, ale tym razem w prawo. Nagle obok sań mijamy słup drewniany opisujący szlak w Laponii. Wtedy prawie zahaczyłem o niego nogawką. Zrozumiałem co się właściwie stało - zboczyliśmy ze szlaku. Zuza wtedy odszukała szlak i wróciła na niego. Nie wiem skąd ten pies to wiedział?! Biegnie po prosto po szlaku, który jest zasypany śniegiem! Jej się to wielokrotnie zdarzało. Im było trudniej na trasie, tym ona była skuteczniejsza”.

Krzysztof Nowakowski zaznacza, że dobrze mieć kilku liderów w czasie wyprawy. Psy nie mają problemu z demokracją, podporządkowują się bez problemu do lidera, który prowadzi. W czasie jednej wyprawy miał sytuację, w której musiał zmienić lidera – wspomnianą Zuzę. Przed wyruszeniem w dalszą podróż widział, że jest zmęczona psychicznie (konieczność podejmowania decyzji) – nie fizycznie. Zuza musiała odpocząć, więc poszła do środka zaprzęgu.

Ciekawostką jest to, że suczki, które były liderami zaprzęgu, jednocześnie rządziły w całym stadzie. Samiec w stadzie zajmował niziny hierarchii, ale w zaprzęgu nikt mu nie skoczył, „szef pełną gębą”.

Walka z żywiołem

Wiatr wiejący z prędkości 120 km/h, - 30 stopni mrozu, zawierucha. Na drodze zauważyli psi but, zapobiegający otarciom poduszek. To był but ich psa co znaczyło, że zatoczyli koło i byli już w tym miejscu. Według mapy mieli 15 km do celu, ale odpuścili, bo stali w miejscu.

„Dzisiaj dobrze się o tym opowiada, ale wtedy wesoło nie było. My realizujemy swoje pasje, spełniamy swoje marzenia, ale psy też muszą się dobrze bawić i nie może dziać się im żadna krzywda. Zawsze jest duży strach o nie, ich dobro jest dla nas najważniejsze” – podsumowuje podróżnik.

Skąd wzięła się ta nietypowa pasja?

„Przypadek, ale żeby do niego doszło przez wiele lat coś się robi. Ja byłem wioślarzem wyczynowym, musiałem jednak wziąć rozwód z wioślarstwem. Przez kolejne 10 lat byłem alpinistą i na końcu tej mojej przygody miałem bardzo poważny wypadek. Przeszedłem kryzys wiary i dałem sobie z tym spokój. Kryzys trwał dwa miesiące - sprzedałem swój sprzęt, a potem łaziłem po tych ludziach i odkupowałem go z powrotem. Później poznałem żonę, a te wspinaczki były za dużym ryzykiem i nie potrafiłem tego kompletnie połączyć. Nie potrafiłem też wysiedzieć na miejscu. Dla mnie zawsze sportem ekstremalnym było siedzieć po 8 godzin przy biurku. Psy to była z kolei robota mojej żony. Ona nie wyobrażała sobie normalnej rodziny bez psa. I tak się zaczęło. W tej chwili mamy 33 psy. 2/3 to emeryci, od 12 roku życia w górę. Był moment, że mieliśmy ponad 40 psów, ale wtedy prowadziliśmy firmę i organizowaliśmy wyjazdy na koło polarne” – wspomina maszer.

Kosztowna pasja?

Kosztowne są wyścigi. 500 kilometrowy wyścig w Norwegii to koszt 50 tys. zł na sezon, żeby móc się spokojnie przygotować. Podróżnik wrócił do wypraw, bo uznał, że pracuje tylko po to, żeby wziąć udział w wyścigu.

Wyprawa, gdzie z założenia tniemy koszty to suma 6 tys. zł. Normalne, bezpieczne koszty to wysokość rzędu 10 tys. zł. Choć koszty bywają czasem zaskakujące – np. chleb w Norwegii można kupić za 30 zł!

Szkolenie psów zaprzęgowych

Jak 20 lat temu zaczęli się tym zajmować to była to nauka na własnych błędach. Od samego początku mieli jednak duże szczęście do psów. Dwa pierwsze psy były „zielone”. Adia i Whisky - kolejne psy, które do nich trafiły to były psy doświadczone. To one ich wszystkiego nauczyły. Młode psy, które wchodzą do zaprzęgu, wchodzą do niego błyskawicznie, naturalnie. Mają to w genach. Od razu wiedzą co mają robić. Biegnie za reszta, nadąża, i rozgląda się jeszcze dookoła. Na początku tylko mają za dużo energii, za bardzo szaleją, ale po trzecim treningu już im to przechodzi. Nowe psy są łączone w pary z najbardziej doświadczonymi psami, żeby uczyły się od nich.

Nie ma szkolenia, które by przygotowywało psy do biegania w zaprzęgu. Co ważne, do 1 roku życia psy nie biegają. Ich ciało nie jest jeszcze wtedy na to gotowe. Trzeba też wiedzieć jak dawkować pracę i odpowiedni ten trening rozkręcać, przygotowywać. W końcu dochodzi się do tego, że w 6 godzin pies robi 100 km.

Ile kosztuje pies?

Henia i jej brat byli kupieni za 2,5 tys. zł. Normalnie cena tych psów to koszt 10 tys. zł. Jednak jak podkreśla podróżnik – wiele psów adoptują. Dają dom psom, które zostały porzucone. Jest wiele psów rasowych, które czekają na dom, bo ktoś nie poradził sobie z daną rasą.

„23 kilometr”

To pierwsza w Polsce książka napisana przez maszera. Jest opowieścią o podróży przez życie psim zaprzęgiem, o szukaniu siły w sobie, by podnieść się po niezliczonej ilości upadków i niepowodzeń, i oczywiście o psach - wspaniałych przyjaciołach na wspólnej ścieżce życia. To historia, którą napisało życie i która tak zafascynowała uczestników spotkania, że każdy z nich wyszedł ze swoim egzemplarzem. Warto zaznaczyć, że dochód ze sprzedaży książek przeznaczony jest na Dom Psiego Seniora, który stworzyli podróżnicy dla swoich psich przyjaciół – weteranów i emerytów wszystkich wypraw. Zachęcamy do lektury, warto!